Bardzo gorąco polecam! Świetne poczucie humoru (niemalże jak z "Dnia Świra"), zero odpytywań, zero kartkówek, zajęcia bezstesowe, prowadzone z humorem, czasem przegadane o głupotach (więc nie licz, że jeśli sam nie będziesz chciał się nauczyć, to coś z tego kursu wyniesiesz). Było jedno kolokwium - Pan Strach oddał nam je niesprawdzone - bo nie chciał stawiać złych ocen Teoretycznie można mieć 2 nieobecności - nie zawsze jednak sprawdza, zawsze można się zwolnić, łatwo usprawiedliwić jak się nie było - więc spokojnie. Do egzaminu dopuszcza wszystkich, na egzaminie jak siedzisz z brzegu - można liczyć na... małą pomoc
Ostatnio zmieniony przez Piotrek 2007-10-11, 21:38, w całości zmieniany 2 razy
Roksana
Wydział: W-1
Rok studiów: 2
Wysłany: 2006-02-31, 16:00
Anonymous - dodasz kilka opinii o prowadzących jeśli ładnie Cię poproszę? :-*
podtrzymuję to wszystko co napisał mój przedmówca, co do obecności: na początku sprawdzał, około połowy semestru dał sobie z tym spokój, to ile razy Cię nie było nie miało znaczenia. Jest jak wszędzie: sam się weźmiesz, to się nauczysz, pan Strach chętnie sluży pomocą, jeśli o takową się poprosi. Polecam!
Ostatnio zmieniony przez Piotrek 2006-09-07, 19:01, w całości zmieniany 1 raz
B1
Naprawde spoko gość! Zdrowe poczucie humoru. Wiedze przekazuje w sposób zrozumiały, bez niezapowiedzianych niespodzianek. Bez przerostu ambicji. POLECAM!
Pan Strach to najbardziej pozytywna postać na tej uczelni. Specyficzne poczucie humoru, cięty język oraz ogromna wiedza na przeróżne tematy robią z niego doskonałego kompana do konwersacji (nie koniecznie po niemiecku) Obecność sprawdza ale nie ma ona decydującego wpływu więc spokojnie można sobie od czasu do czasu odpuścić, ale ja chodziłam dla przyjemności i relaxu stawia na jakość zajęć a nie na zadanka gramatyczne więc polecam!
Pan Strach jest w porządku - na pewno ma dobre poczucie humoru, choć czasami przeginał Na pewno człowiek o dużym życiowym doświadczeniu ;] Muszę się jednak przyczepić do prowadzenia zajęć - prowadzone są w sposób chaotyczny i niepoukładany - miałem wrażenie, że robiliśmy akurat to co w danym momencie panu Janowi przyszło do głowy. Książka prawie nie przerobiona, 0 prac domowych. Koło było jedno (nie licze zapowiedzianej kartkówki, którą sobie sami sprawdzaliśmy ). Ogółnie wygląda to tak, że jak sie chcesz faktycznie nauczyć tego języka to raczej nie polecam - zapisz się lepiej do kogoś kto przerabia niemiecki systematycznie i krok po kroku omawiając kolejne tematy. Jeśli umiesz a chcesz się zapisać na niemiecki A1, żeby mieć odbębniony jeden język to można do niego uderzać. Ogólnie to człowiek raczej, z którym bardziej można pogadać "o życiu" przy kawie/piwie niż rzetelny wykładowca niemieckiego (aczkolwiek na pewno wiedzę z jego zakresu ma dużą).
Niesamowity człowiek! Jeden z najlepszych albo najlepszy prowadzący jakiego do tej pory miałem na zajęciach. Potrafi rozbawić każdego, nawet najbardziej naburmuszonego buraka;P. Wspaniała atmosfera zajęć (co tym ważniejsze, że to 4h nie 2). Zadania domowe sporadycznie. Pan liczy na naszą inteligencję i zacięcie, bo żeby zdać trzeba się też samemu dużo uczyć. Na zajęciach jest dużo rzeczy wspominane (mimo 15min. rytualnych wyjść do ksero na początku zajęć ). Jest mowa o wyglądzie egzaminu, na koniec były przykładowe zadania i dialogi do których pan nam właściwie podyktował treść więc tylko się wyuczyć no i tyle. Tłumaczenie gramatyki świetne, wzbogacane w humorystyczne wstawki. Wiedza z niemieckiego, technicznego niemieckiego i ogólna - ogromna. Większych minusów nie widzę i nie ma szans żebym dał niższą ocenę:P
_________________ mourn the loses becouse their many but celebrate the victories becouse their few
Jak napisane wcześniej, dosyć specyficzne poczucie humoru (taka wyrafinowana mieszanka Dnia Świra, czarnego humoru; cięty dowcip), które większość (jak nie wszystkich) rozbawia. Strasznie narzeka na to, że wszyscy piją dużo, ale jest znawcą alkoholi choć sam ze względów zdrowotnych nie pije. Dużo opowiada o swoim życiu, uwielbia prawić morały na temat zdrowia, życia, itp.
Ciężko nie zdać - trzeba się postarać. Ocenę końcową wystawił za czytanie tekstu bez zrozumienia (ale poprawnie - chodziło mu o wymowę) - około 1 akapit ze strony a4 i za zrobione niespodziewanie koło, które później przerobiliśmy wspólnie i kazał poprawić popełnione błędy ustnie. Zaliczały nawet osoby, których więcej nie było niż były na zajęciach. Od Połowy semestru w ogóle nie sprawdzał obecności, a jeśli już, to tego nie brał pod uwagę do oceny końcowej. Dodatkowo można się było z nim ugadać żeby "zapomniał zabrać ze sobą" listę obecności w takich dniach jak piątek po juwenaliach czy po Bożym Ciele (jakby nie zapomniał, to byłyby same nieobecności z góry na dół). Jeśli musisz odbębnić drugi język, to możesz śmiało uderzać do Stracha.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum